
Dzisiejszy ranek .
Wybudzona wspomnieniami, śliniłam poduszke jeszcze długo zanim otworzyłam oczy. Jestem niesamowitym śpiochem, kocham spac i wylegiwac sie do południa. Ale kiedy przychodzi noc w ogóle mogłabym się nie kłaśc. Taka mała przewrotnośc :)
Wiosna. Wszystko zaczyna się zielenic, nabiera soczystych barw a zapach młodych pąkówek przyprawia mnie o zawrót głowy. Spacerując po dużym parku trzymamy się za ręce, jak nastolatki. Nie chcemy myślec że to nasze ostatnie godziny bycia razem.
Park w stylu dawnego PRL-u przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Opowiadamy sobie, to co zostawiło w nas ślad.
Niedaleko stąd jest stara, zarośnięta już trawą i mchem, widownia pod chmurką. Miejsce gdzie możemy ze spokojem i od wszystkich ludzi, usiąśc i pobyc ze sobą. Wchodzimy na samą górę. Zabrałeś ze sobą aparat, ale ...nie mogłeś mnie fotografowac. Nie tym razem. Dostrzegłeś moje siniaki na kolanach. Wyglądają jak u małej dziewczynki po ostatniej zabawie. I wymieniasz: ten od hamulca recznego, ten od bocznego schowka, a ten chyba od zabawy pod prysznicem. I wszystkie na moich kolanach. Jeszcze tylko troche łokcie pozdzierane, ale bez siniaków. Słodkie to.
Dajesz mi aparat, abym zrobiła zdjęcie. Chwilę się zastanawiam, wybieram przestrzeń, kadruje i pstryk. Jedno, tak wyjątkowe, na które patrząc dziś ściska mnie w gardle, i sercu.
Ładna, niedzielna pogoda sprawia, że ludzie chętnie wychodzą na spacer. Słyszymy jak z daleka zbliża sie grupka dziewczyn. Siedząc okrakiem na Twoich kolanach patrzę Ci w oczy. Nie wahasz się i wkładasz mi rękę pod spódniczke odkrywając majtki. Grupka się zbliża, Ty nie przestajesz. Jest co raz bliżej ...i wkładasz mi w nią palce, bawisz sie dalej i upajasz moim widokiem i reakcją. Czuje jak rozpiera mnie duma. One przechodzą, nie wiem czy widziały, nie patrzyłam na nie tylko w Twoje oczy. Po czym dodajesz widząc moje zadowolenie
- wiem że to uwielbiasz.
I dajesz mi moja słodycz. Nic nie odpowiedziałam. Uwielbiam.
Przypominam sobie detale naszych spotkań, jak chocby to, po której stronie łóżka będziemy spac. Ja śpię po prawej, tak samo jak Ty, więc ...ktoś musiał zrezygnowac. Ulegałam. Ale nie pozostałam dłużna. Całą noc, tę i kolejne, wtulałam się w ciebie jak misiu koala, chociaż było Ci nieziemsko gorąco.
I pamiętam też, kiedy zawsze męczyłam Cie do prawie rannych godzin po naszym maratonie, a Ty z ledwością utrzymywałeś powieki w górze. Po czym stwierdzałam, że jesteś już prawie nieobecny i starałam się zasnąc wtulając się w Ciebie. Za to Ty, wstawałeś wcześnie rano i ...tak słodko mnie wybudzałeś. Z głębokiego snu wprawiałeś mnie w stan pół snu i nie chciałam się już nigdy wybudzac ...Delikatnie i powoli wchodziłeś w moją cipke a ustami dotknąłeś mi policzka. Chyba czułeś że zaczynam się prężyc i wyszeptałeś mi "dzień dobry szmatko". I pierwszy uśmiech już tego ranka, zanim zdążyłam otworzyc powieki.
Wsiadamy do auta, lubię kiedy je prowadzisz. Zawsze szybko i pewnie. I jak wspomniałeś, za to Poznaniacy Was nie lubią. A ja jakoś polubiłam :)
Mocna muza z płyty ostro podkręcona w głośnikach, ciemne, przeciwsłoneczne okulary, wyglądaliśmy jak para świrów jadąc przez miasto tak szybko jak się dało, od czasu do czasu spoglądając na siebie. Przekładam ręke i gładzę Twój kark, przeplatam włosy miedzy palcami... Chwilami nie mogę oderwac oczu. I zawsze ten lekki uśmieszek kiedy na mnie spoglądasz... Jedziemy do hotelu.
Pani recepcjonistka, jak i cała obsługa hotelowa jest kompletnego pożałowania. Łącznie z pokojówkami które się wpierdalały do pokoju nawet nie pukając.
Jedna z pań musiała byc chyba zakłopotana... siedziałam na łóżku w koszulce prawie nic nie zasłaniającej, kiedy Ty wyszedłeś po lekarstwa dla mnie aby ulżyc moim cierpieniom. Pani zaczęła najpierw od łazienki, a ja, że nie miałam siły tego ranka, nawet się nie pofatygowałam aby sprzatnąc nasze zabawki. Poczynając od rzemienia, kajdanek, pasa zniewalajacego... chyba koncząc na małej opasce na oczy. Pani udawała że nic nie widzi. Ale chociaż była miła :] Szkoda tylko, że nie zastała nas w akcji, była bym chociaż szczęśliwa z ich obsługi. Może innym razem...
Tamtej nocy, żyłam wspomnieniami.
Następne noce już nie są tymi samymi.
Tęsknie...