...Po wszystkim obmywał moje ciało z niezwykłą czułoscią, spokojem i ... oddaniem. Roztarł żel w dłoniach, tak jakby chciał go najpierw ogrzac zanim dotknie rozgrzanego ciała... oparłam sie o ścianke kabiny wykończona wcześniejszym rżnięciem. Dotykał i masował moje piersi patrząc mi w oczy. Czasami podążał wzrokiem za swoimi dłonmi, które pozostawiały smugi piany na moim ciele. Ogladał mnie dokładnie. Podziwiał. Jego dłonie obmywały mój brzuch, talie, plecy, pośladki.... wszystko to z niezwykłą starannością. Odwróciłam głowe w strone lustra, które znajdowało się dokładnie na przeciw kabiny... to co zobaczyłam zostanie w mojej pamięci. Na zawsze.
Oparta plecami o kabine spojrzałam w lewo. Zaparowana ścianka. Przetarłam ja dłonią i zobaczyłam mnie i mojego Pana. Ja-wykończona po wszystkim co przed chwila ze mna robił, w obroży, z rozmazanymi oczami i głową ledwo trzymaną w górze. Widziałam nie-siebie. Widziałam kobiete przypietnowana mianem Uległa. Widziałm Pana. Widziałam jaki jest silny. Wie jak sie mną opiekowac. I wie jak karac. Teraz było idealnie.
Strumień gorącej wody uderzał w jego ramie. Przysunął sie do mnie, tak jakby chciał mnie całą objąc i tym objeciem masowac moje plecy. Bezwiednie oparłam dłonie o jego tors, cały czas patrząc w swoje odbicia oczu w nie swoich oczach... zmęczonych? pożądających? dziękujących?.... Usta nie mogły sie sobie oprzec... Nie było końca. Nie chcieliśmy aby kiedykolwiek w ogóle nastąpił. Pod strumieniem gorącej wody pożądaliśmy się w pocalunku - momentami łapczywie, tak jakbyśmy nie chcieli utracic nawet sekundy, na przemian z delikatnym muskaniem warg i języka. Przysunęłam się bliżej, teraz strumień wody padał raz na moją głowe raz na ramiona... W tym deszczu chcieliśmy złapac każdą krople która spływała między ustami. Całowaliśmy i piliśmy to wszystko, co spływało. Nie było końca. Moje ciche pojękiwanie było dowodem spełnienia. Zmęczone usta, prawie krwawiły a my chcieliśmy wciąż więcej i więcej ...
Nawet przez moment nie spuścił ze mnie wzroku, patrzył mi głęboko w oczy, moje załzawione i czarne od rozmazanego tuszu. Wiem że je uwielbia, tak jak ja uwielbiam jego uśmiech.
To jest jeden z tych momentów, kiedy to właśnie On był mi oddany, w ten sposób okazuje mi swoją wdzięcznosc za to kim jestem. Jestem Jego Sunią.
Stojąc ostatkami sił przytuliłam się mocno i wyszeptałam "dziękuje..." na co On mi odpowiedział "nie... to ja dziękuje."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz