Od słowa do słowa....
Po wszystkim rozmawiamy sobie, ot tak. Ja leżę na łóżku, przeciagam się i uśmiecham do Pana. On coś szykuje...
Rozmawiamy o różnych sprawach, i o przekraczaniu granic. Czasami było wesoło wymyślac sobie różne dziwne, zabawne i wesołe granice. Takie, które nadają niepowtarzalny smaczek, ubarwniają życie i sprawiają że jest ono ciekawsze. Ale były tez i takie na których samą myśl cierpła mi skóra i nie potrafiłam ukryc małego zdenerwowania, nawet jesli bardzo tego pragnęłam, czułam ścisk w brzuchu... ten dziwny nieznany, ale jakże podniecajacy.
Śmiejemy sie i nawzajem "podpuszczamy", które z nas bardziej odważne :) Myślałam, że tylko żartujemy w tej chwili.... :)))
-Wstań i podejdź do mnie
Ubrana tylko w obroże, podchodze do Niego.
- A teraz wyjdziesz na hotelowy hol, staniesz przed drzwiami i bedziesz czekac tak długo dopóki Cie nie wpuszcze.
Pomimo, że tym razem mieliśmy pokuj na parterze było to dosyc ryzykowne... ale mamy też w końcu środek nocy... :)
Jeszcze chwilke się ociągałam, i myślałam sobie - może faktycznie żartuje? Przecież cały czas żartujemy i rechoczemy ze śmiechu co by nie zrobic... :)
No ale drzwi sie otworzyły, a ja dalej się podśmiechiwałam, myśląc że żartuje. Jednak nie żartował. Stanęłam w progu, tak, żeby nie było mnie za bardzo widac...
-Odsuń się, drzwi sie nie zamkną...
Wychyliłam głowe przez ramie i zobaczyłam pana recepcjoniste. Z kimś rozmawiał i był odwrócony plecami. A ja stałam naga. Oj, w tym momencie zrobiło mi się strasznie gorąco, a wypieki na twarzy wygladały jak u małej zawstydzonej dziewczynki, myśląc, że w każdej chwili może się odwrócic... Drzwi już prawie zamknięte.
I w pewnej chwili wszystko mi przeszło, znowu zaczęłam się chichrac pod nosem i prosiłam już o wpuszczenie bo bałam się że zaczne smiac się w głos :) a to tylko dlatego, ze pomyślałam o Panu i o tym, że On tez może się teraz śmiac w duszy ze mnie, z moich dziwnych pomysłów :) Tak to właśnie wesoło wygladało.
Weszłam do pokoju, a Pan jakby spoważniał, albo tylko mi sie zdawało... w tym momencie nie miałam rozeznania bo cały czas miałam łzy w oczach z powstrzymywania smiechu :)
-Podnieciłaś sie Suczko?
-...Tak,
-To teraz znowu Cię zerżne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz