Śnił mi się dziś piękny sen...
Byliśmy razem i nie tracąc dosłownie żadnej minuty, trwaliśmy w pocałunku. Przerywałam go schodząc niżej na Twój brzuch całując go i liżąc. Sam wiesz jak go uwielbiam. Nawet śnię o nim :*
We śnie czułam się lekko i szczęśliwie. I pomimo, że to był sen wiedziałam, że nadejdzie moment nieodłącznego rozstania.
Każdy sen z Tobą i o Tobie jest jak czyste wariactwo. Psychoza. Wszystko razem i w skrajnych doznaniach - zmysły się mieszają i dosłownie wszystko wydaje się takie realnie nie realne.
Sny, piękne sny które bez naszego przyzwolenia wracają.
Zamykam znów oczy.
Ona:
Uwielbiała układać głowę na Jego brzuchu. Silna i zarazem delikatna dłoń głaskała ją wtedy po włosach - powoli i czule...
Wtedy najczęściej był śmiech. Lub zamarcie w bezruchu patrząc głęboko w swoje oczy.
Czasami też płakała. Ze szczęścia.
Wspominając też płaczę. Bo to przecież nie umarło we mnie.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz