Wracając póznymi wieczorami, w drodze do domu, w tej ciszy nocnej - słyszę startujące nieopodal samoloty. Hałas jaki odbija sie wśród blokowiska jest czasami ogromny i wywołuje u mnie dreszcz. Staję sie na chwilę nie obecna wśród ludzi.
I kiedy tak obija się o mnie drżeniem, myśle tylko o tej jednej jedynej chwili w moim zyciu. Tej, która zmieniła mnie już nieodwracalnie.
Kiedy to słyszę, tylko czasami oczy nie napływają łzami. Ale zawsze ściska za serce - wspomnienia. Kobiety przecież żyją wspomnieniami. Mężczyżni tym, co zapomnieli.
To były chwile. A chwile zazwyczaj trwają krótko lub - jak kto woli - nigdy dostatecznie długo by sie nimi nacieszyć; albo znowu tak długo, że wydają się całą wiecznością udręki...
Moment, krótka chwila. Trwa we mnie, wciąż odnawialna i pielęgnowana. Za każdym razem gdy słyszę właśnie ten straszny huk.
Każda chwila może trwać wiecznie.
Kochanie, co się dzieje?
OdpowiedzUsuńBoże, Skryta , nie mogę patrzeć jak się męczysz. Trzymaj się dziewczyno. Oboje się trzymajcie.
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Kasia