wtorek, 9 marca 2010

...codziennie ten sam, długi, relaksujący prysznic.
Woda, która wręcz parzy moją delikatną skórę zmywa to nieodłączne, codzienne napięcie. Ale nie zmywa wspomnień. 
Koi ciepłym dotykiem.

Oparłam ręce, wysoko ponad głowe na szklanej szybce, pochylając głowe do przodu... silny strumień uderzał w kark... próbowałam się relaksować, próbowałam też odnależć się w tym pęku myśli.
Odchyliłam głowę do tyłu, powoli.
Stróżka gorącej wody obmywa mi twarz... wyłanczam się.  Nie wiem jak długo tak stoję.

Wychodząc bosymi, rozgrzanymi stopami dotykam zimnej posadzki...
Czuję lodowaty dotyk powietrza na mojej skórze, tak samo jak wtedy.

Kiedy patrzę jak moja skóra paruje... ja wciąż pamiętam. Czuję.



Nie potrafię się odnależć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz