Kiedy czytałam mail od Ciebie mój oddech stał sie nagle krótki, urywany i drżący... I łzy też cisnęły sie mi same do oczu... W głowie zrodziły sie nowe obrazy, które od paru dni powracają niezmienione. Realne. Mamy już datę. Wyrwiemy te kilka godzin dla siebie, choć nic nie było wcześniej zaplanowane...
Kiedy bukowałam bilety, byłam już niespokojna.
Kiedy mówiłam to Tobie, myślałam ze serce wyrwie mi sie z piersi.
Kiedy mi oznajmiłeś w który dzień się spotkamy... przestałam być "uśpioną". Teraz poczułam w sobie wygłodniałą sukę, spragnioną żywego słowa, dotyku, smaku, zapachu... Pragnącą czułości i upokorzenia.
Budząc się rano myslę o Twoim najdelikatniejszym dotyku. W ciągu dnia myśli nabierają tempa, aby pod wieczór marzyć już tylko o totalnym zniewoleniu. Zasypiając odpływam do naszego powitania....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz