Chcę więcej. Ostatnie dni zwalają mnie pod kątem mojego chcenia. Zachowuje się jak mała gówniara - ja chce! W takim razie jestem bardziej łasa na różnego rodzaju zaczepki i komplementy. No i niestety, ale chodzę też bardziej wkurwiona. Co oczywiście odbija się na innych. Nie mój problem, że właśnie ty stoisz na mojej drodze. Więc zejdz mi z niej... Co mam na myśli mówiąc to? Moje mysli ogarnęła żądza. Kimkolwiek jesteś, przyjacielem, mężem czy po prostu czytelnikiem - dla mnie jesteś obcym. Nie pojmiesz tego nawet gdybyś chciał. Tylko mój Pan może mnie zrozumiec.
Wieczorem po pracy.
Mamy spotkac się w pubie. Dobra, przejdę sie tylko po to, żeby nie skisnąc w tym domu jak ogórek. Co teraz mi innego pozostało? ...w sumie, dlaczego by nie iśc? Nie chcę wychodzic z wprawy uwodzenia, ale nie wiem też, czy akurat póżniej będe miała na to ochote. Zobaczymy.
Po drodze zatrzymuję taxi, i tak jestem juz spózniona, a w tak wysokich obcasach nie przeszłabym na drugi koniec D1. Miły kierowca, w kazdym razie bardzo rozmowny.
Spóżniłam się ze 30 min. Pewnie czeka, a moze juz nie. Rozglądam się najpierw i podchodzę do baru. Biorę podwójną whisky z lodem. Pierwszy łyk, rozkosz smaku, ukojenie dla zmysłu. Póżniej czuję tylko odprężenie.... W środku spory ruch, nie przeszkadza mi to absolutnie. Wspaniały klimat, tylko to się tereaz liczy. Stoję z boku, obserwuje. Nie specjalnie liczę na to, ze moze jeszcze czekac. Po prostu wyszłam z domu do ludzi - co będzie dalej... zobaczymy. I znalazłam to co chciałam. A jednak. Siedzi. Nie sam. Ze szklaneczką jakiegoś trunku, może i nawet whisky. Podparty na łokciach ze wzrokiem wbitym w dno szklanki. Obserwuję jeszcze przez moment, widzę że czasami sie rozgląda. W końcu podchodzę, nie bede go dłużej trzymac w niepewności.
- Cześc... długo czekałam w kolejce do baru... tyle tu ludzi...
Witam go ciepłym uśmiechem i ...troche zalotnym spojrzeniem. No nie potrafie sobie tego nigdy odmówic. Nigdy.
Wydawało się że był troszkę zdziwiony tym, że wogóle przyszłam. Uśmiechnął sie szczerze, wstał i dał mi całusa w policzek. Ot tak, na przywitanie.
-Nie sądziłem że się zjawisz.
-A jednak.
Nie ma wolnego miejsca, ale mnie to nie przeszkadza. Lubie opierac się o wysoki blat stojąc z moją ulubioną whisky.
Rozmawiamy chaotycznie próbując nawiązac wspólny temat. Nie mam ochoty rozmawiac na temat mojej pracy czy związku. Dla mnie są to nudne tematy i szybko sie wyczerpują. Jest jeden wspólny, ale żadne z nas nie chce go wypowiedziec. Za szybko? Czy nie wypada? Prawie nie przywiazuje wagi do tego o czym rozmawiamy. W mojej głowie mam inny obraz, jakze inny... Widzę jak mnie rżniesz, policzkujesz i chwytasz za włosy. Widzę tylko Ciebie. To co ze mna robisz. Chciałabym byc tutaj z Tobą, chciałabym znowu poczuc Twoja bliskosc, Twój wzrok na mnie i chciałabym.... tak wiele bym chciała... W myslach wyobrażam sobie, jak bierzesz mnie za rękę i prowadzisz do toalety. Każesz mi się wypiąc... nie bez powodu załozyłam dzisiaj spódnice, pod spodem tylko pończochy zaczepione na paskach, bez majtek... Wypinam się dla Ciebie jak tania kurwa. Wiem że tego chcesz. I z czasem, dostaniesz to. Ale to tylko myśli. Nie wiesz że teraz jestem tutaj z nim, nie wiesz, jak bardzo blisko jestem myslami z Tobą. Oszalałm? A może to zauroczenie? Ale co to za zauroczenie, które wciaz trwa i trwa i z kazdym dniem sie nasila? A tęsknota nie ustepuje miejsca przyzwyczajeniu... Nie wiem do czego to podpiąc - jestem nie wyżyta? steskniona? a moze po prostu zakochana?
I myślę o jeszcze jednym, o czymś co tak naprwde zawazyło że wyszłam dzisiaj z domu. Zadanie. Mam od Ciebie zadanie i nie jst ono takie łatwe jak mi się zdawało.
Spotkałam sie z nim, rozmawiam, chcę miło spędzic czas... Chcę. A może go spędzam tylko nie wiem? Może mam chore wyobrażenia spędzania miło czasu? Skoro chcę i myślę tylko o nas? Myślac o spotkaniu wcale nie miałam w planach pieprzenia się z nim. Choc nie wykluczone że jeszcze pół roku temu poszłabym z tą właśnie myślą. Dla bezpieczeństwa, tylko i wyłącznie mojego, wzięłam podwójną whisky. I idę po jeszcze jedną. Alkohol skutecznie mnie powstrzymuje przed pójsciem z nieznajomym do łózka. Ten wieczór szybko minął.
Ranek.
Przebudziłam sie wyjatkowo wczesnie, o dziwo bez bólu głowy. No i co??? I dalej myśli zaczynają płynąc w tym samym kierunku co wczoraj i kilka dni temu. Zamykam oczy, nie chce zasypiac jest mi teraz zbyt dobrze. Nie, jednak wstaje i idę pod gorący prysznic. Z myślą że otrzeżwieje i zajme sie czyms konkretnym, chocby... no własnie, czym?
Myslę o tym jak mnie jebiesz, jebałes i bedziesz to robił. Myślę o naszej grze, znowu mam nowy pomysł... a Ciebie teraz nie ma... Kiedy będziesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz