czwartek, 14 maja 2009

Cztery

Dzień tzw. "nic nie robienia". Dzień poświecony na przyjemności ciała i duszy. Tak, tak - wiosna w pełni i nasze zmysły szaleją. Moje to już zupełnie. Czy nie zawiele... cztery razy? Nie chcę sie określac mianem nimfomanki, bo nią nie jestem. Nie sprowadzam całego aktu tylko do tego jednego punktu, ale dzisiaj mogłabym tak o sobie powiedziec. Ciągle było mi mało, nawet nie wiem do końca czy jeszcze nie jest. Z każdym kolejnym razem chciałam więcej i mocniej. Za każdym razem byłeś w moich myślach. Przywołując najbardziej wyuzdane momenty naszych spotkań wciąż czuję niedosyt. wiem, przecież nigdy nienasyce go sama. I jestem pewna, że już nic nie zastąpi Twojej bliskości, ostrego rżnięcia i pieprzenia mnie tak, jak na to zasługuję. Czekam z utęsknieniem, pożądaniem i nienasyceniem na nasze spotkanie. Wiesz, że czekam na Ciebie.
W takie dni jak ten, nie mogę myślec o niczym innym. Tylko pożądanie i ciągłe niezaspokojenie swoich pragnień sprawia, ze teraz nie mogę normalnie funkcjonowac.
I jeszcze, jakby było mało, zadzwoniłeś tego wieczoru. Zacząłeś mnie niby niewinnie nakrecac nie wiedząc co dziś robiłam i jak bardzo jeszcze tego chce. Cała sie trzęse kiedy mówisz mi o tym co ze mna robisz. Opowiadasz to w takich szczegółach, że prawie czuję Twój dotyk, wzrok i zapach. Tak jakbyś stał tuz za mną i szeptał to wszystko...

Obudziłam się wcześniej, nie mogąc już ponownie zasnąc. Myślami jestem już na lotnisku. Denerwuje się troche. Jeszcze tyle do zrobienia... Denerwuję się bo jestem tak strasznie stęskniona, siedem tygodni to sporo czasu. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Ważne, że wogóle mamy siebie, że mamy dla kogo czekac, śnic, marzyc i spełniac się w sobie. Bez tego wszystkiego nie dostrzgłabym swojego wnętrza, które staje sie co raz bardziej bogate dzięki Tobie. Dopiero zaczynam swoją podróż, a już moge powiedziec ze moje życie nabrało barwy jakiej nigdy nie miało. Pośród tej całej tęsknoty potrafię dostrzec tyle pozytywnych myśli. Pomimo że dzielą nas dobre dwa tysiące kilometrów, wiem ze jesteś zawsze blisko mnie. Tak się ciesze, że spotkałam Cię na mojej drodze. To jest bezcenne.
Po pierwszym spotkaniu myślałam zupełnie inaczej. Byłam wewnetrznie rozerwana, troche zagubiona i jednocześnie szczęliwa. Zagubiona bo przerażało mnie to, że nie bedziemy mogli widziec się kiedy naprawdę tego zapragniemy i ta odległosc... ale teraz myślę inaczej. Nie to się liczy. Liczy się że mamy siebie.

cztery dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz