Późna noc. Biorę ostatecznie prysznic przed pójściem spac. Chwile temu odkopałam wspomnienia o których miałam tylko zamglony obraz.
Gorący prysznic rozbudza mnie. Biję się z myślami - odpłynąć we śnie czy popłynąć raz jeszcze we wspomnienia.
Pamiętasz kiedy pisałam o tym, jak bardzo czuję się samotna wieczorami? O tym, jak odpływam w marzeniach? Przecież to nic nie kosztuje... a jak bardzo wzbogaca nasze życie. Oboje odkrywamy że poczucie winy nie jest aż tak bolesne, a głód się nasyca... Rozumiesz mnie.
"Za czym tęsknisz?" To pytanie wydawało się że jest właściwe i na miejscu. Ale wtedy nie wiedziałam jeszcze za czym mogę tęsknic. Nie znałam tego uczucia, nie wiedziałam czym jest tęsknota i jeszcze gorszy od niej detox.
Tęskniłam za czymś, czego wcześniej nie mogłam nazwac tęsknotą. Ale czułam to tak silnie... Chciałam poczuć całą atmosferę jaka towarzyszy kiedy spotyka się Pan i Suka.
Tęsknota miała stac się moją codziennością... moim bólem i radością w jednym. Dziś żyje tym.
Mówiłeś o wydawaniu poleceń. Tym samym dając mi wybór, że nie zrobisz nic przeciwko mojej woli. Ale też, że będziesz nie zadowolony jeśli moja wola będzie inna od Twojej. Nie wiedziałam że Twoja wola stanie sie wkrótce moją. Że będę jej tak pewna, jak swoich własnych pragnień.
W rozmowie wyczuwam Twoje przekonanie. Jesteś gotowy by mnie przygarnąć, jak swoją własność o którą będziesz dbał i sprawiał jej przyjemność. Jednocześnie używając mnie do własnych rozkoszy.
Piszemy o przekraczaniu granic, i o słowach jakie bym chciała usłyszeć żeby zadrżeć w niepewności. Moja skrytośc zaczyna się odsłaniać, Ty ja odsłaniasz... powoli, ale stanowczo. Mówię Ci o moim małym marzeniu... Moje "wielkie-małe" marzenie... Dziś mogę je miec od Ciebie kiedy tylko Ty tego zechcesz, dając w ten sposób przyjemność nam obojgu. Wiesz, na pewno wiesz, o czym marzyła Twoja Sunia na pierwszym spotkaniu... Teraz dajesz mi to za każdym razem, bez cienia wahania. Dziękuję.
Mówisz mi o zwierciadle duszy, że chciałbyś je we mnie zobaczyc...
Późno w nocy wyłania się myśl... Chcesz zobaczyć co kryje się w moim spojrzeniu. Od pierwszej rozmowy było ono dla Ciebie ważne, jeśli nie najważniejsze. Nie widząc go, mogłeś opierać się tylko na tym co piszę. Ufałeś mi. I ja Tobie.
Doceniasz moją otwartość. Tym samym oczekiwałam tego samego. Wiesz, ze nienawidzę kłamstwa. Zaufanie, które budowaliśmy od samego początku stało się naszym fundamentem. W rozmowie nie wiem, że w przyszłości, kiedy będziesz mnie policzkował, zniewalał i upokarzał, to zaufanie stanie się podstawą naszego związku. Weszłam w te grę i ...uczucia stały się żywe, tak jakbyś posiadał moje ciało już wtedy.
To dzięki zaufaniu jakim darzyliśmy się od samego początku, dziś jesteś Panem mojego serca, duszy i ciała.
Rozmowa schodzi na bardziej przyziemne tematy. Rozmawiamy o pracy, życiu, hobby i o wszystkim co mamy na co dzień. Pisząc Ci czym się zajmuje nie wiedziałam, że tak bardzo uwielbiasz kelnerki. Teraz już wiem. Moja praca idzie w parze z moją naturą...
Czas szybko leci w rozmowie z Tobą. Zawsze leciał, odkąd pamiętam. Kończące się noce i zawsze mało i mało. I nic się nie zmieniło do dziś. Zawsze mamy siebie za mało...
Zbliża się ranek, jesteśmy już trochę zmęczeni. To jednak nas nie odciąga, wręcz przeciwnie - włączamy skype, choc na chwilkę... Od samego początku jesteś zafascynowany moimi oczami. A ja czułam się dobrze i swobodnie kiedy na mnie patrzyłeś. I po raz kolejny mówisz mi "będziesz Moja". Czułam Twoją pewność w spojrzeniu i chęci posiadania mnie. Poczułam dreszcz.
O tej godzinie, jak każdy chyba, mam już zmęczone spojrzenie, ale Ty jesteś nim cały czas zafascynowany. Nie wiedziałam że aż tak. Mówisz o nich jakby były oczami bogini, porównujesz je do oczu egipskiego kota... Pierwszy raz w życiu słyszałam tak piękne słowa, które to oddają. Tak, mam oczy jak kotka...
Tak samo zachwyca Cię mój uśmiech, moja niesforna grzywka i to że się wiercę pisząc z Tobą. Widziałeś tyle szczegółów. Zawsze je dostrzegasz. Widziałeś że mam suche wargi i że je ciągle przygryzam... tak mi zostało do dziś.
Tej nocy zapragnęłam byc Twoją. Abym była dla Ciebie kimś wyjatkowym. Chciałam Ci służyc. Ta droga, była moim świadomym wyborem, a nie jedynym wyjściem. Dlatego tak bardzo tego pragnełam... Od kiedy powiedziałeś mi, ze należę do Ciebie, poczułam że nie jestem bezpańska, że dajesz mi swój szacunek i opiekę. Poczułam się bezpiecznie. Nic nie jest w stanie tego oddac. Dziś jestem szczęśliwą Sunią.
Odkryłam coś na nowo. Odkrywam słowa które pisząc pół roku temu mają taką samą moc i wartość, są dla mnie na pierwszym miejscu. I nie zamieniłabym ich na żadne inne.
Jesteś świadomy i dojrzały swoich wypowiedzi. Piszesz mi że bycie Panem też jest służbą odpowiedzialną i konsekwentną, że jest to rola odpowiedzialności, nie mniejsza niż rola Suki. Że będziesz mógł ją poniżyc bo masz jej szacunek, i pozwolisz jej po tym ochłonąć bo ma ten szacunek. Tak, to pokrętne i bardzo rozdwojone uczucie. Teraz je bardziej czuję niż rozumiem.
Twoja pewnośc jest teraz moją.
Cieszę się, że piszesz. Pozwoliłam sobie umieścić Wasze linki na swoim blogu. U Ciebie z pewnością będę częstym gościem. Pozdrawiam.:))
OdpowiedzUsuńWspaniałe jest poczucie przynależności do Pana, to że On może kształtować swoja sukę, a Ona może się Mu poddawać i czuć się jednocześnie szczęśliwa i bezpieczna...
OdpowiedzUsuńPięknie to opisałaś :)
Co do oczu :
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
Paulo Coelho — Alchemik